Dziennik Drużyny cz. 13 by Emily Collins

Posted: 7 kwietnia 2013 by Kattea in Archiwum
Tagi:

Sesja 13 – 28.03.2013

Miny reszty, kiedy zapowiedziałam im, jaką kampanię zaplanowałam w Studz, były bezcenne. Na szczęście dali się przekonać Loganowi, choć początkowo zwłaszcza Patti była dość sceptyczna w kwestii rezonansu, jaki to może wywołać.

 

Ustaliliśmy, że walki będą do obalenia i przytrzymywania przeciwnika przez co najmniej 10 sekund lub wypchnięcia go z ringu lub poddania się. Sahid zna kolesia, który sędziował walki w klatkach, więc zobowiązał się do załatwienia trzech sędziów. Dodatkowo zabronione będzie kopanie w krocze i ataki na inne wrażliwe miejsca (krtań, oczy). Dodałam też, że uczestnicy nie mogą mieć więcej niż trzydzieści lat. Bahal z Sahidem stwierdzili nawet, że sami wezmą udział, aby podnieść prestiż imprezy. Patti bez problemu zgodziła się zapowiedzieć imprezę i nawet zgodziła się pożyczyć mi na tę okazję bardziej kobiece ciuchy.

Kiedy wszystkie szczegóły zostały ustalone, Patti podjęła kolejną sprawę, stwierdzając mianowicie, że chciałaby, aby odprawić rytuał i przywrócić mnie do rangi Uratha! Wow, tego się nie spodziewałam, zwłaszcza po ostatniej burze od Logana. Tym razem jednak Logan zwrócił uwagę Sahidowi, że nie powinien uczyć mnie z książek a raczej przekazywać wiedzę ustnie. Tu też włączyła się Patti stwierdzając, że chciałaby, abym nadal uczyła się rzeczy, w których jestem słabsza i abym po prostu pytała o to, czego nie wiem i nie bała się zadawać pytań wszystkim członkom watahy. Nikt nawet nie protestował, jedynie Bahal zasnął w trakcie dyskusji a po obudzeniu glanem Patti nie był w stanie powtórzyć, o czym rozmawialiśmy, w związku z czym Patti stwierdziła, że za karę będzie nas żywić przez tydzień.

Po odprawieniu rytuału i zjedzeniu, zajęliśmy się sprawą mojego ojca. A raczej próbowaliśmy, bo nikt nie miał za bardzo pomysłu jak się do tego zabrać. Ostatecznie uznaliśmy, że jeśli usłyszy, że ja organizuję turniej to być może się zjawi i zechce porozmawiać ze mną albo Susan.

Po wybraniu ubrań u Patti – długiej sukni i trzewików, udaliśmy się do Studz. Jak obiecała, w przerwie zapowiedziała turniej i opisała reguły na tle obrazu z rzutnika z sugestywną animacją dodaną przez Logana, ukazującą mnie przybierającą zachęcające pozy. Nawet nieźle to wyglądało… Chyba będę musiała poćwiczyć przed lustrem, żeby potem zagrzewać zawodników do walki.

Zgłosiło się w sumie 61 osób, a by wyrównać do systemu pucharowego, dobraliśmy Sahida i Bahala. Ponieważ zostało jeszcze jedno miejsce, Logan pozwolił wystartować Mad Dogowi, który był bardzo zawiedziony z powodu ograniczenia wiekowego, w zamian za wytatuowanie mnie ponownie – tym razem srebrną igłą. Patti poprosiła Logana, który podjął się rozlosowania uczestników aby Sahid, Bahal i Mad Dog byli w tej samej grupie. I faktycznie, chłopaki pierwsze walki wygrali, w kolejnej Bahal wyrzucił Sahida poza ring i zmierzył się z Mad Dogiem. Niestety nie uwierzył, że dam radę wysprzątać mu pokój i przegrał. Po swojej przegranej Sahid kazał zamontować budkę komentatora i komentował wraz Patti i Loganem (Bahal spał) pozostałe starcia.

Na tym zakończył się pierwszy dzień, na drugi były zaplanowane 1/8 finału i ćwierćfinały a na kolejny półfinały i finały. Po walkach sprawdziliśmy co się dzieje w Cieniu. Wyrósł tam ring z prawdziwego zdarzenia, a obok wisiały rękawice bokserskie. Krążące tam duchy coraz to uderzały w te rękawice lub walczyły ze sobą, albo po prostu krążyły wokół. Ze ścian zniknęło część plam krwi, ale jeszcze nie wszystkie. Niemniej jednak Patti stwierdziła, że mimo jej obaw był to dobry pomysł i pochwaliła mnie za niego, aż Logan się oburzył, że to on wymyślił.

Później poszliśmy do Locusa w parku, aby zebrać trochę esencji i wyleczyć rany odniesione przeze mnie i Patti jeszcze przed walką z Plastikiem. Chciałam być w formie przed finałem. Niestety udało mu się wyleczyć Patti ale mnie już nie. Nie żeby to stanowiło wielki problem – w końcu nawet w formie ludzkiej całkiem nieźle walczę, więc pokonanie śmiertelnika nie powinno stanowić problemu. A mimo to kiedy Mad Dog pokonał Bahala, zaczęłam mieć złe przeczucia. Cóż, rytuał można jeszcze jutro powtórzyć, mam nadzieję, że wtedy Logan przestanie naśladować Sahida.

Do Patti, Bahala i Sahida jeszcze w Studz podszedł Ryży Jack z informacją, że Irlandczycy chcą się pilnie spotkać. Pojechali do Tawerny „Pod Zdechłym Jesiotrem”, w międzyczasie przekładając spotkanie z Los Diablos na północ, tj. za 2 godziny.

Ryży Jack stwierdził, że Los Diablos mącą i Wilkom i Irishom, wchodząc nam w handel samochodami i im w broń. Do tego kwarantanna w Downtown powoduje, że NCPD (Night City Police Department) dobiera się i im, i nam do tyłków a mają na tyle zasobów, żeby wsadzić wszystkich do pierdla. Dodał, że jeśli chcemy współpracy z Irlandczykami, ktoś musi do nich polecieć za ocean, spotkać się twarzą w twarz z szefami IRA i że nie wolno nam się układać z Los Diablos. Nie możemy ani wejść z nimi w otwarty konflikt ani tolerować, bo psują interesy, ciągnął dalej. Umówili się na kolejne spotkanie za 2 dni aby ustalić termin wizyty w Irlandii oraz dogadanie, co zrobić z Diabłami. Dodał, że kolejny transport już wypłynął i był kontrolowany przez Coast Guard, co oznacza, że kroi się coś więcej.

W tym czasie Logan pracował nad jakimś zleceniem, kiedy dostał maila od gościa z Militechu z podziękowaniami. Stwierdzał on, że nie wie, jak wykończyliśmy Plastika, ale w ramach podziękowań nie będą nas tykać. Dodał, że interesują ich tylko chorzy, o których mógł czytać, a w załączniku dodał wstęp do artykułu prasowego o ćpunach.

Równolegle wracałam z Caroline do domu. Na półpiętrze wyczułam dziwny zapach, jakby krwi, siarki i… trupa. Odwróciłam uwagę siostry i podbiegłam do drzwi. Trup siedział na naszej wycieraczce, pod jakimiś symbolami przypominającymi z grubsza Pierwszą Mowę i tworzącymi krąg oraz napisem na drzwiach – wszystko krwią. Nie było wątpliwości, to był ojciec. Miał wielką dziurę w brzuchu i gardło rozharatane, jakby zaatakował go Urshul. Zbiegłam do Caro i zabrałam ją z powrotem do matki Bahala. Była zdziwiona, że wróciłyśmy tak szybko, ale odesłałam małą i powiedziałam, że znalazłam ojca. Niestety cała banda podsłuchiwała pod drzwiami, co skończyło się tyradą częściowo po angielsku a częściowo w jakimś innym języku ich matki. Potem odesłała dzieci i zatrzymała tylko Caro, która wyglądała na przerażoną i zapłakaną. Przytuliłam ją i zaczęłam pocieszać bo nie było sensu ukrywać przed nią, co się stało.

Po chwili zadzwoniła Patti. Odebrałam machinalnie, choć w cale nie byłam w nastroju do rozmowy. Przekazałam co znalazłam, kazała mi zlecić Loganowi zajęcie się tym. Zadzwoniłam więc do niego prosząc, żeby przyjechał i się tym zajął, a potem do Susan mówiąc, aby przyszła do nas. Nie chciałam, żeby sama napatoczyła się na ten widok.

Kiedy przyszła i zobaczyła moją minę i łzy Caroline spytała tylko czy stało się to, czego się obawia. Przytaknęłam i zaprosiłam ją do środka. Wytrzymała z 5 minut zanim też się rozpłakała.

Dłuższą chwilę po prostu stałyśmy przytulone, nim pojawił się Logan. Próbował pocieszyć Susan, ale na razie bezskutecznie. Po zbyt krótkiej chwili kazał mi iść z nim i sprawdzić trop. Pachniał siarką i mrokiem, a Rękawica w tym miejscu była cieńsza niż powinna. Demon, czy co to było, musiał jakoś przez nią przejść i dorwać na progu, bo nie było nigdzie śladów wleczenia ciała.

Kiedy skończyłam, poszłam po rozpuszczalnik i wspólnie zmyliśmy krew i wnieśliśmy ciało do środka. Wtedy do Logana zadzwoniła Patti mówiąc, że chcą dopaść Los Diablos, kiedy ci będą wracać z Blood and Chocolate. Zmroziło mnie, kiedy to usłyszałam bo chcieli uderzyć natychmiast. Wszystko to, czego się ostatnio nauczyłam o działaniu jako wataha i wilczy instynkt, który zaczęłam dopuszczać do głosu krzyczały we mnie, że to głupota. Chcieli iść tylko we trójkę, bez Rachu i bez rozpoznania terenu, z naprędce tylko skleconym planem. Krzyknęłam do Logana, żeby tego nie robili, a że i on był do tego pomysłu sceptycznie nastawiony, jakoś udało nam się ich od niego odwieść. Na szczęście Sahid z Bahalem zaczęli też mieć wątpliwości po tej rozmowie i odwiedli Patti od realizacji planu. Nawet się potem przyznała, że faktycznie była to zbyt pochopna decyzja.

Wraz z Loganem wróciliśmy do mieszkania Bahala, gdzie po dłuższym czasie dołączyła reszta watahy. Matka Bahala zgodziła się, żeby dziewczynki pomieszkały u niej kilka dni, a kiedy poszły spać, przenieśliśmy się do mojego lokum, gdzie obejrzeli ciało i gdzie mogliśmy się naradzić, co dalej. Stwierdziliśmy, że ciało trzeba dyskretnie pochować, a za jakiś czas zgłosić zaginięcie. Tu powstał kolejny problem, co teraz będzie ze mną i siostrami, bo po śmierci ojca grozi nam „pomoc” opieki społecznej. I być może rozdzielenie. Nie mogłam do tego dopuścić! Nagle Logan stwierdził, że ma pomysł a ja z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że jego ślub z Susan i adoptowanie jej sióstr może być jedynym wyjściem i że tym razem nie mówi tego w żartach ani by mi dokuczyć. Zgroza! Co prawda musi minąć trochę czasu zanim porozmawia o tym z Susan, więc może znajdziemy jakieś inne rozwiązanie, choć na razie nic innego nie przychodziło nam do głowy.

Tym bardziej, że przecież nie był to jedyny nasz problem. Napis okazał się być po aramejsku i stwierdzał „będziesz następna”. Mam tylko nadzieję, że był kierowany do mnie a nie do którejś z sióstr bo one nie miałyby najmniejszych szans w starciu z czymś takim. Zastanawialiśmy się, czy znów ich nie przenieść, ale skoro to coś wytropiło nas mimo dwóch przeprowadzek, kolejna raczej nic by nie dała, a dziewczynom potrzebna jest teraz stabilizacja. Dodatkowo Logan dowiedział się, że był jeszcze inny podobny przypadek i miał spotkać się ze swoją Lożą, by dowiedzieć się czegoś więcej.

Otwarta pozostaje też kwestia kontaktów i sfinalizowania umowy z IRA. Pomysł z wyjazdem i opuszczeniem terytorium żadnemu z nas się nie podobał. Z drugiej strony Patti zapowiedziała, że i tak pojedzie a puszczenie jej samej jest jeszcze gorszym rozwiązaniem. Najpierw jednak musimy się zająć Los Diablos, a nim to nastąpi będziemy mieli czas, żeby sprawę przemyśleć. Strasznie dużo się tych tematów do przemyśleń narobiło…

c.d.n.

Reklamy
Komentarze
  1. Qendi pisze:

    Po wybraniu ubrań u Patti – długiej sukni i trzewików, udaliśmy się do Studz.

    Suknia to jest długa i balowa w szafie P{atti to prędzej była sukienka albo spódnica i to watpię czy specjalnie długą 🙂

    Po swojej przegranej Sahid kazał zamontować budkę komentatora i komentował wraz Patti i Loganem (Bahal spał) pozostałe starcia.

    Sahid nie kazał zamontować bukę komentatora a jedynie zamontował mikrofony w kabinie samochodu wbitego w ścianę w ten spossób przerabiając go na budkę komentatora właśnie

    Ryży Jack stwierdził, że Los Diablos mącą i Wilkom i Irishom, wchodząc nam w handel samochodami i im w broń. Do tego kwarantanna w Downtown powoduje, że NCPD (Night City Police Department) dobiera się i im, i nam do tyłków a mają na tyle zasobów, żeby wsadzić wszystkich do pierdla.

    Nie Ryży Jack tylko waasz kontakt z Irlandczykami i nie dość zasobów a dość dowodów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s