Dziennik Drużyny cz. 12 by Emily Collins

Posted: 27 marca 2013 by Kattea in Archiwum, Raporty z sesji
Tagi:

Sesja 12 – 22.01.2013

Obudziliśmy się w jakimś laboratorium, skuci srebrnym łańcuchami. Robili nam jakieś badania, nacinanie skalpelami, badanie krwi, próbki skóry czy włosów itd. Trwało to może z godzinę zanim zgasło światło i usłyszeliśmy strzały a potem krzyki.

Chwilę później drzwi wpadły do środka razem z Patti, a zaraz za nią Sahidem i Loganem. Ten ostatni z miejsca, po rzuceniu okiem na nas, stwierdził, że jeszcze chwilę możemy tu posiedzieć. Podziękowania zamarły mi na ustach, zmieniając się w warknięcie, że jednak coś mu rozkwaszę. Nie było to mądre, zważywszy na to, że zaraz dostałam reprymendę od Sahida, a po chwili Patti zmieniła się w Urshula i zaczęła wyć opieprz. Takiego steku bluzgów nie byłby w stanie wyprodukować żaden ziemski język, a co gorzej wywołał spory odzew. Z tego co się zorientowałam, w pobliżu musiało być jakieś dwadzieścia-trzydzieści Uratha. Holy shit! Jak się później dowiedziałam, faktycznie tak było, bo wataha na czele z Patti zdołała namówić osiem watah do pomocy w utrzymaniu w tajemnicy naszego istnienia. Niezła akcja jak na wyciągnięcie nas z gówna…

Szybko ewakuowaliśmy się stamtąd. Logan zgrał jakieś dane a potem reszta podpaliła tę budę.

Pod Studz czekał na nas komitet powitalny. Powiedzieli, że Los Diablos byli wkurzeni, że nie zjawiliśmy się na umówionym spotkaniu. Mieli się jeszcze odezwać. Patti była nadal po łokcie ubabrana w krwi, więc jej żart o zabiegach pielęgnacyjnych wywołał komentarz o krwi dziewic i kilka ostrożnych kroków w tył. Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że Militech nie znalazł tego, czego szukał bo nadal jest ich tu od groma.

Weszliśmy do środka, Logan pojechał po Susan bo się martwiła, a przy okazji Patti poprosiła o przywiezienie jej ciuchów. Dostała cały plecak, a na dnie były też rzeczy moje i Bahala. W końcu mogliśmy się przebrać z laboratoryjnych ciuchów. Podziękowałam Loganowi, starając się, żeby w moim głosie nie było słychać nawet cienia ironii.

A potem znów dostałam burę, że nie pomyślałam i nie działałam jak Uratha.

Na szczęście przerwało to wejście smoka – a w zasadzie staruszki w moherowym berecie, która po wejściu do loży okazała się być Padim! Najwyraźniej wrócił do Patti. Chcieli pogadać na osobności, ale nie mogłam się powstrzymać przed podsłuchiwaniem. A jak się okazało reszta watahy również. Kiedy tylko Padi powiedział, że wrócił do Patti, usłyszeliśmy tylko cmokanie i inne odgłosy.

Logan wysłał SMSa aby przenieśli się nad garaż, ale bez efektu, więc po chwili wsunął karteczkę pod drzwi. Dostał tylko zwrotne „won”.

Po pół godzinie wyszli, a w międzyczasie Logan pojechał odwieźć Susan do leża (i podejrzanie długo mu to zajęło), a Bahal zobaczyć, co z dzieckiem. Patti stwierdziła, że Irlandczyk chyba już tu zostanie. Problem tylko w tym, gdzie miałby przebywać, bo policja już miała go szukać pod adresem Patti. Drugim problemem jest IRA, której też może się nie spodobać, że tu został.

Patti, Sahid i Bahal pojechali na spotkanie z IRA do doków. Tawerna Pod Zdechłym Jesiotrem wyglądała mniej więcej tak jak się nazywała. W środku było pełno bywalców, którzy jednak nie zachęcali swoim widokiem do zawierania z nimi bliższej znajomości. Gangerzy siedli przy barze, czekając na umówione spotkanie. Kiedy pojawili się Irlandczycy, bezceremonialnie wywalili z knajpy bywalców i dopiero wtedy przeszli do interesów.

Patti zaproponowała, aby użyć magazynów, samochodów i kurierów gangu do pomocy w handlu bronią. Powiedziała, że interesuje nas stała współpraca. Jeden z Irishów stwierdził, że jesteśmy trochę za blisko nich,  aby  opłacało im się zawierać z nami umowę, ale stworzenie kanałów przerzutowych to już zupełnie inna para kaloszy. Raczej nie byłyby to ilości hurtowe, po kilkanaście karabinów z amunicją jednocześnie. Bahal stwierdził, że kilka takich kanałów może stworzyć, po paru kurierów każdy, gorzej z poszerzeniem rynku zbytu poza Night City. Irish mógł nas umówić z szefami, ale interesuje ich tylko poszerzenie rynku zbytu poza miasto. Spotkanie miało mieć miejsce za cztery dni.

W tym czasie Logan miał poszperać w sieci a ja zrobić projekt przebudowy w Studz. Doszłam do wniosku, że po co się męczyć, jak ktoś może to za mnie zrobić lepiej. Pogadałam więc z gangerami szukając kogoś, kto się na tym zna. O dziwo, wszyscy byli więcej niż chętni do pomocy. Aż wyglądało to dziwnie. Wybranie najlepszego trochę zajęło, potem trzeba było jeszcze skombinować gdzieś kartkę. Udało się, kiedy Logan krzyknął, że Emily pokaże cycki temu, kto załatwi kartkę. Od razu się znalazła, więc złapałam pierwszego lepszego gościa i podciągnęłam mu koszulkę do góry. Nikt nie powiedział, że miały to być moje cycki. Ktoś tylko napisał graffitti na ścianie: „Gdzie są cycki?”. Z kartką i kolesiem poszłam na zaplecze, gdzie znalazłam jeszcze koronkowe majtki Patti. Wzbudziłam sporo chichotów wychodząc, ale przynajmniej miałam projekt, który mogłam pokazać na dowód mojej ciężkiej pracy.

Patti zadzwoniła, żebyśmy spotkali się w leżu, więc z Loganem pojechaliśmy na miejsce. Logan szuja puścił im film z nagraniem moich rozmów i pójściem na zaplecze ze stwierdzeniem, że mamy nowego speca od HRu. Kiedy skończyli się śmiać, Patti zmieniła się w wilka i zaczęła węszyć a potem warknęła, że jednak nie. Nie chcieli mi powiedzieć o co im chodziło.

Kiedy Susan poszła spać, mogliśmy przejść do omówienia spraw watahy. Uznaliśmy, że najpilniejszą sprawą jest pozbycie się Militechu. Zwróciłam uwagę, że będzie to stricte związane z pozbyciem się Plastika bo jeśli dostaną to, czego szukają, jest szansa, że sobie pójdą. A nie mamy na tyle zasobów, aby toczyć z nimi równą walkę. Logan zwrócił uwagę, że powinniśmy też zająć się znalezieniem mojego ojca. Chciałam odszukać go na początku, mówiąc, że to człowiek i łatwo może oberwać przy okazji jakiejś rozróby Militechu, bądź jeśli ktoś inny go znajdzie. Jednak Patti stwierdziła, że ważniejszy jest Pastik i zaproponowała, abyśmy jeszcze dzisiaj na niego zapolowali.

Została jeszcze spawa zorganizowania kanałów przerzutowych. Logan uznał, że nie chce się w to mieszać, bo broń to brudny interes, ale że może wykonać zlecenie informatyczne tak jak do tej pory dla gangu.

Przy okazji poruszyliśmy sprawę duchów z warsztatu. Łóżko powinno mieć już wystarczająco dużo energii, więc wystarczy złożyć mu wizytę i odebrać przysługę Natomiast zaproponowałam, że zajmę się skrzyneczką, ściągając chłopaków z gangu do pracy w warsztacie. Logan stwierdził, że nie powinnam mieć z tym problemów po dzisiejszym. Aż dziwne, bo wcześniej faceci tak na mnie nie reagowali. Sahid uznał też, że mogę pomóc w przekonaniu Kitty do powrotu. Stwierdziłam, że się postaram, tym bardziej, że w ramach spłacania długu mam ponoć nieodpłatnie pracować w warsztacie przez najbliższe dziesięć lat.

W kwestii Plastika ustaliliśmy, że trzeba go zaatakować jednocześnie, w tym jedna osoba będzie go oplątywać srebrnym łańcuchem, najlepiej Bahal jako najzręczniejszy, Logan w tym czasie odprawi rytuał, a Sahid spróbuje go ogłuszyć sztyletem. Problem był tylko w znalezieniu wystarczająco długiego łańcuszka, bo zapas w lombardzie Sahida nie był wystarczający. Na szczęście na szpule można było kupić taki w Walmarcie, otwartym 24/7, gdzie Bahal zaopatruje się w pieluchy.

Znalezienie Plastika nie nastręczyło zbyt wielu problemów. Znaleźliśmy go na opuszczonym parkingu, gdzie ja i Patti zaatakowałyśmy go od frontu, a chłopaki obeszli porzucony samochód i zaszli go od tyłu.

Plastik, gdy tylko nas zobaczył, natychmiast wyhodował sobie na ręku tarczę a chwilę później z rak wyrosły mu długie pazury. Chwilę przed tym próbowałyśmy go jednak zaatakować, niestety bezskutecznie bo nasze pazury ześlizgnęły się po prostu po jego pancerzu, nie robiąc mu krzywdy. Chwilę później zaatakowałam używając taktyki watahowej i pozbawiając go pancerza. Dzięki temu Sahid bez problemu trafił go w plecy i na szczęście sztylet zadziałał. Co prawda trochę inaczej niż zwykle, bo zamiast znieruchomieć, Plastik zaczął się wić i zmieniać kształt, pojawiały się i znikały pazury, macki i inne nieokreślone części ciała. Logan czym prędzej zaczął odprawiać rytuał i mamrotać swoje formułki, a w tym czasie Bahal błyskawicznie oplątał Plastika srebrnym łańcuszkiem. Ostatkiem sił Plastik odrzucił mnie na parę metrów, ale kiedy podbiegłam z powrotem, Plastik był już skrępowany a łańcuszek najwyraźniej nie pozwalał mu się uwolnić mimo, że z pewnością miał wystarczającą siłę, by go zerwać. Po paru chwilach Logan zakończył rytuał, każąc Plastikowi pozostać tam aż skończy się rok a ja zmieniłam się w formę Urshul i odgryzłam mu głowę, a reszta praktycznie rozszarpała go na strzępy. Wyczuliśmy wtedy, że nadal żył, choć w formie efemerycznej, ale Logan odprawił rytuał dający naszym pazurom moc ranienia duchów a wtedy i ją zniszczyliśmy. Wtedy ciało powróciło do ludzkiej formy a my mogliśmy się zastanowić co dalej. Przez chwile byliśmy jeszcze oszołomieni, że tak dobrze nam poszło i pod wrażeniem, jak dobrze wyszła nam współpraca i zaplanowanie działań.

Ostatecznie głowę podrzuciliśmy na jeden z posterunków Militechu, dołączając do niej karteczkę z opisem, gdzie jest reszta.

c.d.n.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s