Dziennik Drużyny cz. 9 by Emily Collins

Posted: 22 marca 2013 by Kattea in Archiwum
Tagi:

Sesja 9 – 02.03.2013

Po rewelacjach Susan ledwie powstrzymałam się od rozkwaszenia nosa (albo innej części ciała) Loganowi. Paru Smoków stanowiło marny substytut ale lepsze to niż nic. Nie miałam niestety czasu na nic więcej zapolować, bo o dwudziestej mieliśmy zaplanowane spotkanie w Studz. Nim wataha dotarła, byłyśmy tam z Patti same.  Po chwili dostała telefon z pytaniem o komandosa. Zbiegłyśmy do piwnicy i znalazłyśmy w beczce nagiego Irisha, Bahal dostarczył ciuchy i jakoś wspólnymi siłami udało nam się go docucić, wytrzeźwieć i ubrać. Okazało się, że zginął komandos, a wzięliśmy go za Irlandczyka bo wygrał w karty jego ciuchy.

Po odtransportowaniu go do reszty, Patti rozdzieliła zadania. Ona miała iść na spotkanie z Romanem,  ja z Bahalem tropić Los Diablos, Logan szperać o hybrydach a Sahid zająć się Kitty.

Zanim jednak się rozeszliśmy, Patti, Bahal i ja poszliśmy po ćpunów. Zachowywali się jak zombie ale nie dali się ogłuszyć – trzeba było ich mocno obić. Jednemu się zmarło, resztę zaciągnęliśmy do Studz, gdzie Logan przygotował taśmy, liny i krzesła, pobrał im krew i ustalił ze Srebrnym Syndykatem, że dostarczy je Patti aby przekazała Romanowi.

Tropienie szło opornie ale do północy udało nam się znaleźć warsztat Diabłów a także knajpę, gdzie siedziało sporo Latynosów. Chciałam zrobić im rozróbę, ale Bahal uznał to za zbyt ryzykowne.

Sahid miał się spotkać z Kitty, która jednak za nic nie chciała wrócić do warsztatu. Jednak w międzyczasie dostał telefon z informacją, że Smoki zabrały nam jednego człowieka i vana jako wiadomość. Poszedł spotkać się ze świadkiem, który opisał sytuację a potem podjechał do warsztatu, gdzie wyczuł woń kadzidła i usłyszał odgłosy seksu, ale nie sprawdził, kto tam był. Zero wścibstwa, jak tak można?!

O drugiej w nocy byliśmy wszyscy z powrotem w Studz. Znaczy bez Patti, która zjawiła się zaraz po Paddim, który chciał przeprosić za kumpli, którzy wypili jej perfumy. Wyszli przed Studz, a po chwili Patti wróciła zarumieniona, ku naszej uciesze. Nie mieliśmy niestety czasu na zabawę, bo sporo jeszcze było do zrobienia.

Patti zdała nam relację z rozmowy z Romanem – ponoć oczekuje on, że zaprowadzimy tu większy ład a ewentualny sojusz to kwestia więcej niż jednego spotkania. Cóż, przynajmniej nas nie wyśmiał po tym występie Sahida.

Wraz z Bahalem zdaliśmy relację z wyprawy, łącznie z naszkicowaniem planu terenu wokół pubu. Po czym długo i namiętnie dyskutowaliśmy nad sposobami ataku na to miejsce. Pomysły były najróżniejsze, od rozwalenia drzwi ciężarówką, przez wpadnięcie tam w Gauru, poprzez użycie do pomocy ludzi z gangu, lub bez nich. W końcu jednak wpadliśmy na w miarę elegancki sposób po prostu wysadzenia tej budy w cholerę razem z tambylcami. W końcu im się należy!

Jak pomyśleliśmy, tak też zrobiliśmy. Wezwaliśmy Irlandczyków jako ekspertów od ładunków wybuchowych, ci zaś kazali nam sprawdzić, czy w okolicznych budynkach nie ma nikogo postronnego. Po czym Sahid i Patti mieli uruchomić swoje kontakty i zdobyć ładunki, a ja z Bahalem wybrać się ponownie na rekonesans. Już nad ranem zapukaliśmy do drzwi stojącego obok knajpy pustostanu, informując nielegalnych mieszkańców, że wieczorem nastąpi wyburzenie budynku i żeby poszukali sobie innego lokum. Postura Bahala zrobiła na nich wrażenie, bo nawet nie próbowali protestować tylko grzecznie podziękowali i powiedzieli, że do południa już ich nie będzie. Żeby tak wszyscy byli tacy skorzy do współpracy…

Rano poszłam do szkoły, ale ojciec drugi raz się nie pojawił. Cóż, nie żeby mi go specjalnie brakowało, ale ciekawość mnie zżera bo nie wiem, co jest grane. Żałuję, że wtedy nie zostałam, żeby coś z niego wydusić. Ale cóż, spieszyliśmy się.

Do południa Patti załatwiła C4, pozostało tylko ustalić szczegóły planu. Uznaliśmy, że będziemy ubezpieczać Paddiego, który miał podłożyć ładunki, a potem jak najszybciej się stamtąd ewakuować. O dziwo wszystko poszło zgodnie z planem. Naprawdę! W każdej chwili oczekiwałam komplikacji, a tu nikt specjalnie nie zwrócił nawet na nas uwagi. Tylko w jednym momencie operacja mogła się wydać, kiedy kilku gości wyszło przed lokal w miejscu, gdzie za chwilę miał się znaleźć ładunek. Przytomnie Patti przywołała jednak mgłę, a Bahal z drzwi krzyknął, że stawia kolejkę wszystkim w środku. Kiedy kolesie weszli z powrotem do budynku, nic już nie stało na przeszkodzie. Odjeżdżając usłyszeliśmy tylko wybuch i udaliśmy się na spoczynek w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Poprawka, udalibyśmy się, gdyby nie zadzwonił Logan z informacją, że ktoś włamał się do jego mieszkania i porwał Susan, która miała tam czekać…

c.d.n.

Reklamy
Komentarze
  1. Mongward pisze:

    „a ja z Sahidem wybrać się ponownie na rekonesans. Już nad ranem zapukaliśmy do drzwi stojącego obok knajpy pustostanu, informując nielegalnych mieszkańców, że wieczorem nastąpi wyburzenie budynku i żeby poszukali sobie innego lokum” chyba Bahalem 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s