Dziennik Drużyny cz. 8 by Emily Collins

Posted: 22 marca 2013 by Kattea in Archiwum
Tagi:

Sesja 8 – 23.02.2013

 

Zapomniałam dodać jeszcze kilku i, jak się później okazało, ważnych informacji – otóż  w międzyczasie Logan dostał maila od kolesia z Militechu na swoją prywatną skrzynkę, co go trochę wytrąciło z równowagi. Dowiedział się, że korporacja zainwestowała w nową technologię i zabezpieczenia a mail najwyraźniej był na to dowodem. Dodatkowo ktoś wygrzebał informacje o zakończonym projekcie „hybryda”, którego efekty były wypuszczone na Downtown w nocy, ponoć kombinują też coś z wszczepami bezpośrednio do mózgu.

 

Wracając zaś do bieżących wydarzeń,poranek zaczął się wyjątkowo burzliwie. Korzystając z faktu, że późno w nocy/wczesnym rankiem Studz opustoszało i dostępu do Locusa nic nie utrudniało, Sahid odprawił rytuał Uznania Logana. Nota bene jak na pierwszy raz niezbyt mu wyszło, co spowodowało, że w najbliższym czasie Logan był nieco… drażliwy. Blizna przy tatuażu potrafi wywołać taki efekt… W każdym razie, ledwie ukończyli rytuał, zostali zaskoczeni przez wbiegających do klubu komandosów. Uciekli na drugą stronę, ale kiedy ci zaczęli strzelać na zapleczu, wrócili, aby się z nimi rozprawić. Znaczy, Sahid ugrzązł w Cieniu, więc wrócił sam Logan, po czym wpadł w szał i zaczął masakrować ludzi Ja, Bahal i Patti przygotowywaliśmy miejsce zasadzek, kiedy alfa jakoś wyczuła, co się święci, więc czym prędzej pobiegliśmy na pomoc.

 

Gdy dotarliśmy na miejsce, w środku leżały już dwa trupy a z zaplecza dobiegały odgłosy walki. Tam też leżały już ciała, masakrowane przez Logana. Patti wpadła tam i usiłowała go ogłuszyć. Kiedy jej się to w końcu udało, zauważyła uciekającego Irlandczyka. Ponieważ kierował się ku wyjściu ze Studz i widział ich w Gauru, musiała go unieszkodliwić. Natomiast kiedy ja się zmieniłam, poczułam jak ogarnia mnie wściekłość, a że w pobliżu nie było żadnego przeciwnika, rzuciłam się na Bahala. Trochę go poharatałam ale jakoś zdołał mnie ogłuszyć.

 

Kiedy z Loganem się ocknęliśmy, Patti kazała nam posprzątać, a sama poszła sprawdzić co z pozostałymi Irlandczykami i przekazać im smutną nowinę. Po czym Bahal miał ich przeprowadzić do mieszkania Patti, a ona sama pojechała do Papa Roberto sprawdzić jak idą przygotowania do pielgrzymki. Okazało się, że właściwie wszystko jest przygotowane, trzeba tylko załatwić im papiery i ominąć jakoś kwarantannę.

 

Sprzątanie przerwało nam jakby jakieś wołanie. Okazało się, że to Sahid próbował się z nami skomunikować poprzez Locus i nawet jakimś cudem mu się udało, więc Logan poszedł po niego i przeciągnął go z powrotem. Ledwie skończyliśmy porządki i dorobiliśmy ślady od kul na poharatanych ciałach, przyjechali kolesie z zakładu pogrzebowego. Okazało się, że utylizacja tylu zwłok będzie słono kosztować. Na szczęście Sahid zajął się negocjacjami.

 

Kiedy Irlandczycy pili z Bahalem, Patti zajrzała na chwilę do matki Bahala sprawdzić, czy wszystko w porządku. Potem pojechała do Ryżego Jacka, wyrywając go ze snu i wyrzucając mu z mieszkania jakąś laskę.

 

***

Patti: Ja standardowo: najpierw pukam, potem walę, potem wchodzę razem z drzwiami.

***

 

Ustalili, że Jack zabierze Irlandczyków do siebie a Bahala odeśle do Studz. I dobrze, bo trochę się poprztykał z facetami, którzy po wypiciu całego alkoholu Patti koniecznie chcieli iść po więcej. Bahal usiłował im przeszkodzić, więc trochę go poturbowali. Nie wiadomo czym by się to skończyło, gdyby zostali sami dłużej.

 

Sahid odszedł wykonać telefon, po czym stwierdził, że może znajdzie sposób na utylizację broni po ateciakach. Powiedział, że to echo działalności jego ojca. Patti, która właśnie wróciła,  stwierdziła, że lepiej, by gangerzy nie mieli broni, bo dojdzie do eskalacji przemocy. Byłoby to zbyt ryzykowne, tym bardziej, że zdenerwowani ludzie mogliby zacząć strzelać bez powodu, co nie wpłynęłoby dobrze na świat duchów. Tymczasem Logan pokazał nam zdjęcia ze swojej listy dyskusyjnej, przedstawiające coś na kształt mutantów – człowieka z kolcami wystającymi z różnych miejsc, nawet z palców; drugiego o cechach kota: z ogonem i pionowymi źrenicami. Trzecie było bardzo niewyraźne. Zrobione zostały gdzieś w Downtown jakieś cztery godziny temu.

Patti dała nam trochę czasu na załatwienie swoich spraw – ja miałam iść do szkoły i przy okazji sprawdzić gdzie jest stary wilkołak. Bahal miał zebrać informacje o Meksykańcach, a Sahid poinformować rodziny ofiar strzelaniny a później spotkać z kolesiem od broni, ponoć dawnego znajomego jego ojca. Zadaniem Logana było poszukać w sieci czegoś, co by nam pomogło w obecnej sytuacji, zwłaszcza o tych hybrydach i o Meksykańcach. Patti miała znaleźć gościa od fałszywych dokumentów i załatwić wstawienie drzwi u Ryżego Jacka. Dałam jej numer telefonu do firmy, która wstawiała moje, mówiąc, żeby poprosiła o kartę stałego klienta. Jak się później okazało, bardzo by się jej przydała…

 

Ale aby nie uprzedzać faktów – wilkołaka nie było ani na Liberty Flair ani tam, gdzie ostatnio. Nie było też żadnego tropu. Idąc do szkoły poinformowałam o tym Patti i usłyszałam, że za nieco ponad godzinę mam być w Studz jako ochroniarz Sahida przy rozmowie z kolesiem, z którym miał się spotkać. Super, miałam czas najwyżej na jedną lekcję. Ale wystarczyło, bo tuż przed końcem nauczyciel wywołał mnie z klasy, mówiąc, że ojciec o to prosił. Zaprowadził mnie do pokoju, gdzie ten już czekał wraz z siostrami. Kazał nam wsiąść do samochodu mówiąc, że później wszystko nam wyjaśni. Po drodze szepnęłam Susan, żeby w razie problemów uciekała z małą a w aucie próbowałam dowiedzieć się czegoś więcej. Niestety nic nie chciał powiedzieć poza tym, że zabiera nas z miasta, bo tu zrobiło się niebezpiecznie. Nie miałam najmniejszej ochoty na to pozwolić, więc przed najbliższym skrzyżowaniem zaciągnęłam ręczny i krzyknęłam do dziewczyn, żeby uciekały. Udało mi się walnąć ojca w twarz, dzięki czemu zdążyłam wyskoczyć i dobiec do nich, a potem znaleźć drogę ucieczki. Nie wiem, czy by się nam udało, gdyby nie pomoc Patti i Bahala. Co prawda nim ojciec zawrócił samochód, zdążyłyśmy pokonać sporą odległość, ale nie znałam tutejszych zaułków i przejść na tyle dobrze, żeby go zgubić. Patti jednak w porę zadzwoniła a gdy usłyszała, co się działo, przekazała telefon Bahalowi, który nawigował nas telefonicznie zanim zdążyli po nas przyjechać. Ledwie odwieźliśmy dziewczyny do mamy Bahala, musieliśmy jechać jako obstawa Sahida przy spotkaniu z rzekomym znajomym jego ojca.

 

Po drodze dowiedziałam się, że w lombardzie Sahida podłożony został ładunek wybuchowy. Sahid przeleciał ładne kilkanaście metrów a nim Patti z Bahalem dotarli na miejsce, wokół zgromadził się spory tłum gapiów a jakaś laska próbowała udzielić mu pierwszej pomocy. Z rozpędzeniem tłumu nie było problemu, ale laska twierdziła, że jest lekarzem i że musi mu pomóc. Ponieważ Sahidowi ledwie udawało się powstrzymać regenerację a ta nie chciała odejść, Patti zastosowała broń ostateczną – glana. Niestety oberwał Bahal, który bohatersko rzucił się ratować lekarkę. Akcja jednak wywołała w końcu oczekiwany efekt i kobieta uciekła. A nasze istnienie pozostało w tajemnicy. Gorzej, że potem wkurwiona Patti wyważyła drzwi do naszego lokum i znów trzeba było wzywać ekipę do zamontowania nowych. A mnie się czepiała o klamkę…

 

Samo spotkanie obyło się bez przemocy i kolejnych wybuchów. Znajomy ojca Sahida okazał się być CEO Arasaki – konkurencyjnej wobec Militechu organizacji o dużo szerszych wpływach. Stwierdził, że panoszenie się tu Militechu też jest im nie na rękę i że gdybyśmy mieli o nich jakieś kompromitujące materiały albo inne „haki” to z chęcią nam pomogą się ich pozbyć. Yeah, right. Jak to później stwierdziliśmy – zamiana jednej korporacji na drugą, i to większą, którą na dodatek sami byśmy zaprosili może spowodować tylko większe problemy.

 

O ile spotkanie przebiegło spokojnie, nie można tego powiedzieć o reszcie dnia. Chwilę po zakończeniu rozmowy Patti dostała informację od Ryżego Jacka, że Irlandczycy chcą oddać Los Diablos żądane przez nich terytorium, żeby tylko mieć spokój w dokach. Nim zdążyliśmy coś z tym zrobić okazało się, że z kolei Białe Smoki napadły na warsztat Kitty. Rozdzieliliśmy się i próbowaliśmy ich złapać ale bez efektu. Sahid pierwszy dotarł do warsztatu, bo kiedy usłyszał tylko prośbę Kitty, żeby przyjechać, wiedzieliśmy, że nie ma sensu go powstrzymywać. Tak zdeterminowanego i wkurzonego jeszcze go nie widziałam. Dotarłam na miejsce wkrótce po nim, dzięki czemu udało mi się powstrzymać od wykrwawienia się jednego z mechaników. Sahid zajęty był uspokajaniem spanikowanej Kitty. Zajęło mu sporo czasu zanim mogła nam opowiedzieć co się stało. Jatka musiała być paskudna, skoro aż tak ją wystraszyła.

 

Po ogarnięciu jako tako pobojowiska wróciliśmy do Studz, żeby przejść przez Locus i zobaczyć co się dzieje w Cieniu przy warsztacie. I tu zaczęły się schody. O ile Logan i Bahal przeszli przez Rękawicę bez problemu, Patti i Sahida nie chciała przepuścić. Zamiast przejść, spędziłam chwilę śmiejąc się, że klątwa się rozszerza, po czym sama praktycznie rozpłaszczyłam się o barierę. Dostałam za swoje, nie ma co. Do tego Patti próbowała mnie przepchnąć, ale bezskutecznie. Zaczęliśmy się zastanawiać, co jest grane, bo że może się to zdarzyć jednej osobie to przypadek, ale połowie watahy? Stwierdziliśmy, że coś musiało wzmacniać barierę, bo zupełnie nie przypominała tej, jaka powinna być w Locusie.

 

Po dłuższej chwili czekania, Bahal i Logan postanowili iść sami. Na miejscu duchów mordu ani przemocy co prawda nie było, ale na pewno musiały powstać po takiej rozróbie. Za to udało im się przepytać dwa tamtejsze duchy. Pierwszym była skrzynka z narzędziami. Duch był nieźle przestraszony, ale wyjawił, że Smoki, które zaatakowały warsztat, miały doczepione duchy. Nie było to może pełne opętanie, ale jako, że były to duchy mordu, ich obecność niezaprzeczalnie miała wpływ na to, jak krwawo zakończyło się to starcie. Przekonanie ducha do mówienia wymagało jednak złożenia obietnicy, że postaramy się sprowadzić z powrotem ludzi do warsztatu, aby funkcjonował. Drugim duchem było łoże z baldachimem w pokoju Kitty, a właściwie jego odbiciu w Cieniu. Ono zbyt wiele nie widziało, bo nie ma możliwości przemieszczania się. Natomiast duch obiecał, że dostarczy nam więcej informacji, jeśli tylko namówimy Kitty do powrotu i dostarczymy mu esencji pochodzącej z uciech cielesnych w tym miejscu.

 

Po powrocie chłopaki przekazali nam informacje. Patti zgodziła się zaciągnąć tam Padiego, a Sahid miał popracować nad przekonaniem Kitty. Ściągnięcie mechaników nie powinno być aż takim problemem, ostatecznie przez jakiś czas ja mogę tam pracować, ale Kitty była najlepsza i nie możemy sobie pozwolić na jej stratę.

 

Na tym zakończyliśmy ten pracowity dzień.

 

c.d.n.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s