Dziennik Drużyny cz. 4 by Emily Collins

Posted: 22 stycznia 2013 by Kattea in Archiwum
Tagi:

Sesja 4 – 20.01.2013

W Studz wrzało, jak zawsze przed dobrym koncertem. Choć tym razem bardziej od plotek – ponoć widziano Bahala z małym dzieckiem na rękach i wyznaczono nagrodę – tydzień picia za przespanie się z kimś, nie było tylko pewne z kim. I have bad feelings about this.

Podczas gdy na dole stroiła się kapela suportu, zadzwonił Logan informując, że ślęczy nad kamerą więc się spóźni. Bahal czytał jakieś czasopismo o dzieciach. Pati z trudem go od tego oderwała, przedstawiając plan działania: po koncercie, kiedy zaczną się zamieszki, my się wymkniemy, aby zapolować na duchy. Potem mieliśmy dostać parę godzin wolnego i kolejnego dnia mieliśmy się spotkać o trzeciej po południu w Studz. Wcześniej w szkole miałam pogadać z którymś z nauczycieli, aby zorganizować dzieciaki do posprzątania parku. Brzmiało nieźle.

Kiedy Pati zaczęła schodzić na dół, aby przygotować się do koncertu, Bahal nagle spytał, co to Bebiko. Odpowiedziałam machinalnie po czym podniosłam wzrok znad piwa czując na sobie jego spojrzenie. Zapytał, czy nie chciałabym zarobić kilku dolców. Wyszło, że potrzebuje opiekunki do syna. Stwierdziłam, że chętnie, o ile tylko zapłaci mi więcej niż Kitty. Pati rzuciła jeszcze na odchodnym, żebym może wynajęła siostrę, żeby się wprawiała. Krzyknęłam, że życzę jej połamania nóg, albo gitary. Po tym usłyszałam, że zawróciła i kazała mi to wypluć. Wymigałam się, że to na szczęście, a że się spieszyła, nie miała czasu się czepiać. Nagle sobie uświadomiłam, że Susan była na koncercie a Logan miał jej pilnować. Usiłowałam wyciągnąć ją z tłumu, kiedy wychodził na ulice, ale nie dałam rady się przebić. Miałam tylko nadzieję, że nic jej się nie stało.

Kiedy Studz opustoszało, zmieniliśmy się w wilki, po czym każdy pobiegł polować w inną stronę. Dość szybko uchwyciłam trop ducha, tylko był jeden problem – najwyraźniej potęgował to, co w zaułku robiła jakaś para. Stanęłam jak wryta i zastanawiałam się jak go ugryźć.

W międzyczasie reszcie też udało się coś wywęszyć. Usłyszałam wycie Pati, najwyraźniej skierowane do ducha, kiedy próbowała go przekonać do przeniesienia się z powrotem do Królestwa Cieni, obiecując mu więcej emocji, z których mógłby czerpać w Studz. Gdy tylko jej wycie umilkło, odezwał się Bahal ogłaszając, że wyczuł jakiegoś obcego Uratha i idzie jego tropem.

Stwierdziłam, że nie mam wiele czasu bo zaraz mogę zostać wezwana do pomocy. Zawyłam więc do ducha strasząc go, że wiem, że tu jest i że jest na moim terytorium i ma wracać na swoją stronę albo dostanie wpierdol. Próbował się stawiać twierdząc, że póki jest niematerialny, nic mu nie mogę zrobić, ale postraszyłam go watahą i rozerwaniem na strzępy. W końcu musiałam dać mu słowo honoru, że nie zaatakuję go bez powodu, jeśli wróci do lokusa. Wtedy postanowiłam dołączyć do Bahala, tym bardziej że usłyszałam, że i Pati się tam udaje.

Po dotarciu na miejsce, Bahal chciał wejść do budynku, ale Pati kazała mu poczekać aż zawyje. Stwierdził, że niech wyje ale on może wejść, na co potraktowała go rozkazem alfy. Oj, ostro. Potem zawyła, mówiąc, że to nasze terytorium i że wszedł na nie, nie prosząc o pozwolenie na wejście ani na przebywanie tutaj. Spytała, kim jest i czemu to zrobił. Po chwili usłyszeliśmy kroki i z budynku wyszedł facet. Wyglądał jak menel, w łachmanach i z twarzą pokrytą bliznami, szedł o lasce. Wyczułam, że mógłby nas zmiażdżyć jednym palcem a jego wilk był silniejszy niż nas wszystkim razem wziętych. Do tego krwawił esencją a po drugiej stronie Rękawicy wyczuwaliśmy duchy. Warknęłam do Pati, aby uważała na niego. Na szczęście nie potrzebowała ostrzeżenia. Jego głos brzmiał, jakby od dawna nie mówił. Poprosił o pozwolenie na przejście, a alfa dała mu na to cztery dni. Zgodził się i odszedł, powłócząc nogami, a Bahal zaprowadził go, aby odpoczął przy lokusie w parku.

Nicholas poszedł za jakimś duchem i dotarł w pobliże zamieszek. Była tam też, jak dowiedziałam się później i miejmy nadzieję, że przypadkiem, moja siostra. I miała sporą szansę na dostanie wpierdol. Nicholas usiłował ją wyciągnąć, kiedy dostał pchnięcie nożem, które inaczej trafiłoby ją. Wtedy na scenę wkroczył też Sahid. Gwizdem zwrócił na siebie uwagę gangerów, dzięki czemu zrobili mu przejście i zdołał wyciągnąć Nicholasa i Susan z walki.

Kiedy Bahal odchodził, Pati zawyła i dała mu wolne na resztę nocy, a mi kazała biec ze sobą mówiąc, że chłopaki walczą. Po przybyciu na miejsce zauważyłyśmy ich stojących z boku, więc z zaułku wróciłyśmy do formy ludzkiej i podeszłyśmy spytać, co się działo. Sahid stwierdził, że nic poważnego, ale że były tu jakieś dwa duchy, rockandroll i coś jeszcze, chyba odpowiedzialne za przemoc ale w tym tłumie nie dało się dokładnie ustalić gdzie. Wyszło na to, że jeden przyczepił się do kogoś z gangu – a że był kurierem, Pati zdecydowała się wezwać z powrotem Bahala, któremu podlegał.

Zabraliśmy więc ogłuszonego kolesia do Studz, Pati zadzwoniła do Logana, który stwierdził, że niedługo przyjedzie. Musiał tylko skończyć jakieś analizy. W międzyczasie człowiek otworzył oczy i zaczął mówić, ale świecił tylko białkami oczu – widać było, że był nieprzytomny i duch przemawiał przez niego. Stwierdził, że to ciało było dla niego cenniejsze niż jakiekolwiek groźby a że wie, że to nasz człowiek to się nie boi. Wtedy Bahal wyjął nóź, stwierdzając, że trudno się mówi, zrobił z butelki tulipana i mi podał a Sahid wyjął nóż – fetysz. Bahal złapał ducha za fraki i powiedział, że miał ciężką noc, bo opieprzyła go alfa, znalazł jakiegoś podejrzanego wilkołaka i jeszcze ma na głowie dziecko a teraz kwestię ducha. Ktoś musi dostać wpierdol i on jest najbliżej. W tej chwili koleś się podniósł, Pati w Dalu doskoczyła i zdzieliła go kastetem fetyszem, aż mu oczy wyszły z orbit. Odskoczył, więc dopadłam i kopnęłam go, niestety nie trafiając w krocze. Reszta też usiłowała go obalić, ale jakoś zdołał się odbić i próbował uciec. Potrącił w drzwiach wchodzącego Logana, ale kiedy Pati krzyknęła „łap go”, podstawił mu nogę i usiadł na nim. Po chwili koleś stracił przytomność, więc Bahal wciągnął go z powrotem. Logan kazał go związać i zakneblować taśmą oraz podciągnąć pod lokus.

Wtedy Nicholas zasugerował, żebym zadzwoniła do siostry. Spytałam, czy powinnam ale Pati uznała, że nie i że rodzinami zajmiemy się za chwilę.

Logan medytował przez chwilę, po czym zaczął krążyć wokół ciała, mamrocząc jakieś inkantacje w Pierwszej Mowie, powtarzając frazę „wypędzam cię z tego królestwa”. Kiedy skończył, ciało dosłownie wypluło ducha na drugą stronę Rękawicy, po czym przestał być widoczny. Pati streściła Loganowi to, co się działo, po czym spytała o rezultaty naszego polowania. Kiedy Sahid opowiadał o duchu seksu i muzyki, którego tropił, Logan wtrącił, że to musiała być jakaś hybryda, żrąca dużo nie swojej esencji.

Wtedy człowiek zaczął dawać oznaki życia, więc Bahal zabrał go na zaplecze sprawdzić, czy był już sobą.

Spytałam, czy na pewno mam się pojawić jutro o trzeciej tutaj, jeśli to sprawy gangu, jak wspomniała Pati, ale wtedy dodała, że wiążą się ze sprawami watahy. I że skoro gang pomaga mi to ja mogę pomóc jemu, zwłaszcza, że chodzi o cybernetycznych gangerów. Rzuciłam, że może w takim razie powinnam się upomnieć o tatuaż, skoro i tak wiem o sprawach gangu więcej niż przeciętny Wilk.

Logan powiedział, co udało mu się wyszperać na temat kamer – zajmują się nimi dwie korporacje: Militech i Biotechnika. Pod szyldem jakiejś firmy-krzaka, która miała być zamknięta jakiś czas temu. Kamery, jak już wykrył, miały możliwość widzenia całego spektrum, w tym Królestwa Cieni. I mają też możliwość projekcji tego w niezłej rozdzielczości. Projekt jest nielegalny, dlatego montowali to tylko w Downtown.

Po tych rewelacjach alfa pozwoliła mi zadzwonić do Susan. Niestety nie odbierała. Logan wyświetlił mi w komórce widok z jej telefonu, wyglądało na to, że leżał na ziemi. Natomiast zegarek był zupełnie gdzieś indziej i się przemieszczał, więc uznałam, że może wróci do domu.

Poszliśmy poszukać ducha – hybrydy. Po drodze zgarnęłam telefon, a na miejscu bójki były już tylko ciała. Kolesie cuchnęli jakimiś prochami. Pati zabrała je, kasę, którą mieli i telefon jednego, który dała Loganowi.

Dostałam SMSa z telefonu Caroline, od Susan, że wróciła i że zgubiła telefon, żebym się nie martwiła. Uff, tyle dobrego. Zadzwoniłam i spytałam, czy jest cała. Twierdziła, że już długo jest w domu a nie chciałam jej zdradzać, że wiem, że kłamała więc przekazałam tylko, że mam jej telefon.

Poszliśmy tropić ducha, ale zgubiliśmy trop, kiedy człowiek, do którego się przyczepił, wsiadł do samochodu. Bahal nawet zidentyfikował, który to członek gangu, ale był na jakiejś imprezie i nie bardzo słyszał, co do niego mówił. Pati i Bahal mieli się zająć sprawą samochodów, a mnie z Sahidem i Loganem wysłali do salonu tatuażu, po tym mieli sprawdzić doniesienie o jakichś ćpunach i dodatkowo kolesiach, którzy zachowywali się jak mocno naćpani mimo, że twierdzili, że niczego nie brali. Nicholas miał już wolne.

Pati i Bahal tymczasem dojechali do granicy z Ryżymi – cała płonęła, nawet opuszczone budynki. Czarnym sprayem wymalowane było graffiti – jakby głowa diablo.

Sahid zostawił mnie w salonie Mad Doga, informując żeby zrobił mi tatuaż po czym pojechał z Loganem do ćpunów. W salonie miałam wrażenie, że coś było tam nie tak z Rękawicą, ale nie byłam w stanie określić co. Tym bardziej, że ból nie pozwalał mi się skupić. Po jakimś czasie, kiedy ledwie już się powstrzymywałam aby nie roznieść tej budy w pył, przyjechała Pati i zaczęła pytać o ten symbol z rogami. Mad Dog najwyraźniej go znał, bo w tej chwili zrobił mi szramę poniżej tatuażu. Dał mi i Pati po szklance whisky i zaczął opowiadać, że to Los Diablos i że tatuował ich, kiedy jeszcze byli normalni, ponoć około dziesięciu lat temu. Ponoć potem zniknęli i ich powrót to nic dobrego. Tatuaż przerobił mi na błyskawicę, co nie wyszło źle bo każdy członek gangu poza wilkiem ma jakiś indywidualny element.

W tym czasie Logan dostrzegł, że ćpuny mają jakby rezonans w Królestwie Cieni. W momencie kiedy jeden z nich zaczął się szamotać, ogłuszył go i wtedy pojawiło się odbicie w świecie duchów. Ponoć tylko trzech udało się ogłuszyć, ale resztę tylko przepędzić bo nie reagowali na ciosy o ile nie ogłuszały. Sahid spytał, czy chce ich do badań, czy wrzucić ich do rzeki. Chwilę się sprzeczali, bo Sahid bał się wypuścić ich na ulice, a Logan nie chciał ich zabijać. W końcu wrzucili dwóch do głębszych piwnic pod Studz. Przemilczę co zrobili z trzecim.

Pati zadzwoniła do Ryżego Jacka i umówiła się z nim na dwunastą w południe. Nie był zadowolony, że przerwała mu sen. Dziwny jakiś, który ganger śpi o trzeciej nad ranem? Już miałyśmy iść, ale Mad Dog stwierdził, że może jednak spróbować dziś dokończyć tatuaż zamiast jutro, bo na skórze nie było widać obrzęku. Regeneracja for the win!

Kiedy tatuaż już był skończony, Pati uznała, że sprawdzimy co robią chłopaki w Studz. Klub był zamknięty, więc alfa stwierdziła i że idzie spać i ja też mogę. Ale ponieważ już tu byłam i słyszałam o piwnicach, stwierdziłam, że pozwiedzam. Na dole siedział Sahid z dwoma kolesiami, a po chwili z Shadowlandu wyszedł Logan. Oznajmił, że pachnie tu ropą z ran i naftową. I że ci tutaj nie ćpali. Chłopaki spytali, czy znam się na medycynie, więc zgodnie z prawdą stwierdziłam, że tak trochę. Nie spodziewałam się, że będzie im chodziło o pobranie krwi, ale pobiegłam do najbliższej apteki, kupiłam parę strzykawek i nawet mi się to udało. Mieli to dać do analizy jakiemuś znajomemu, ale o tej porze nie zdołali się dodzwonić więc musieli poczekać z tym do rana. Albo do południa, zgodnie ze zwyczajami gangerów.

Wróciłam do domu z nadzieją na odrobinę snu, ale ten luksus nie był mi dany. Drzwi na klatkę i do mieszkania były wyważone a w domu było istne pobojowisko. Wyczułam dwóch Uratha, niezbyt starych, białych ale z tego co widziałam, nic cennego nie zginęło.  Oznaczyłam teren przy drzwiach jako swój, choć wątpię by to podziałało po czym sprawdziłam na Yellow Pages telefon do firmy wstawiającej drzwi, odczekałam do ósmej i poczekałam aż zamontują drzwi. Do szkoły dotarłam około jedenastej. Niestety nie pomyślałam, żeby sprawdzić tropy zanim przyjechała ekipa montująca, więc zapach zdążył się zatrzeć. Zapamiętać na przyszłość – tropienie najpierw.

W szkole sprawdziłam najpierw, czy dziewczyny przyszły na lekcje, oddałam Susan komórkę i ostrzegłam, że mieliśmy włamanie i żeby po szkole zaraz poszła do tymczasowej noclegowni i tam została. Chciałam, żeby urwała się z dwóch ostatnich lekcji, żebym ją mogła odprowadzić. Zaprotestowała, że ma test z matematyki i że musi na nim być a nauczycielka nie dała się przekonać, żeby ją zwolnić. O tyle dobrze, że nauczyciel-społecznik chciał ze mną omówić pomysł z parkiem, ale po lekcjach – o czwartej. I jak ja mam to niby zrobić?

O trzeciej przysypiałam w Studz. Pewnym pocieszeniem był fakt, że Pati też się nie wyspała. Najpierw zaniosła dragi do chemika, a potem spotkała się z Ryżym Jackiem w sprawie spotkania z Irlandczykami. Doszła do wniosku, że to nowy gang stał za kradzieżą samochodów i że najpierw musi się z nimi rozprawić. Jack powiedział, że naciskają na samochody bo potrzebują przechować gdzieś kilku kolesi. Jeśli to załatwiłaby, mogliby odpuścić kwestie aut. Pati wymyśliła więc, że przez parę dni może ich przechować w piwnicach pod Studz a wyciągnąć z miasta z pielgrzymką kółka różańcowego Papa Roberto.

Nicholas wyczuł w tabletkach, które skonfiskowała jednemu z ćpunów Pati, jakąś domieszkę czegoś związanego z duchami. Pati zrelacjonowała, czego się dowiedziała, po czym z Bahalem i Sahidem pojechali na spotkanie z Ryżymi. Logan i Nicholas pojechali obejrzeć salon tatuażu, a ja pobiegłam do szkoły. Zanim się rozeszliśmy, Logan pokazał mi SMSa Susan, w którym umawiała się na ósmą wieczorem w parku. Z tym kolesiem, który wczoraj zwiewał i zostawił ją samą. Będę musiała wyrwać komuś nogi z dupy.

Logan wykrył, że Rękawica w salonie tatuażu jest bardzo gęsta, nawet nie da się zajrzeć na drugą stronę. Podobno to bywalcy wywoływali taki efekt, ale normalni ludzie nie powinni tak wpływać na barierę oddzielającą świat duchów od materialnego

Wierchuszka gangu spotkała się z Irlandczykami w kościele. Było tam pusto, nawet babcie dewotki się wyniosły. Pati zaproponowała im lokum i wywiezienie gości zamiast samochodów. Irlandczycy nawet nie wiedzieli o piwnicach pod Studz, więc uznali, że jednak to będzie bezpieczne. Pomysł z pielgrzymką wywołał za to gromką salwę śmiechu. Przekazanie ludzi miało nastąpić wieczorem, podczas koncertu. Kiedy wyciągnęli whiskey, aby opić interes, Pati zawołała księdza, który jednak poprosił, by przeszli z tym do zakrystii. Potem do Bahala zadzwoniła matka, każąc mu kupić pieluchy, mleko i zająć się dzieckiem.

Z nauczycielem poszło gładko, nawet ostrzegł mnie, że opieka społeczna miała po nas zaraz przyjść. Ponoć Caroline już zgarnęli. Zadzwoniłam do Logana, aby poprosić, żeby zadzwonił do nich i podał się za mojego ojca. Roześmiał się tylko i rozłączył. Próbowałam więc poprosić Jamesa, ale stwierdził, że nie da rady. Do reszty nie dałam rady się dodzwonić bo, jak się później dowiedziałam, pili. Kiedy już obmyśliłam, przez okno której toalety wyjdziemy, zadzwonił Logan mówiąc, że po nas nie przyjdą i że ma już Caro. Obiecałam mu jakąś olbrzymią ilość piwa w podzięce, po czym zabrałam Susan do burdelu. Ups, to nie zabrzmiało dobrze. Na miejscu już czekał Logan z małą, wyraźnie wystraszoną, ale za to z nową komórką i zegarkiem. Susan natomiast powiedział, że pójdzie z nami na koncert, a kiedy spytałam, czy nadal ma zamiar spotykać się z tamtym kolesiem, stwierdziła, że nie, że tylko miała mu powiedzieć, żeby spadał. Logan wtrącił, że tamten nawet nie próbował się stawiać, tylko ją zostawił i żeby napisała mu SMSa. Na co potaknęła i spojrzała na niego rozanielonym spojrzeniem. Pięknie, tylko tego mi brakowało. Rzuciłam mu się jednak na szyję i pocałowałam w policzek z wdzięczności. Uspokoiłam Caro, a Susan pomogłam się wybrać na imprezę, dbając by nie wyglądała zbyt wyzywająco.

Przedstawiłam jej pozostałych członków watahy, poza Bahalem, który jeszcze nie dotarł. Sahid zaczął od postawienia jej piwa, a ja wzięłam z baru dwie skrzynki i postawiłam przed Loganem. Kiedy podniosłam na niego wzrok, szczęka opadła mi do samej piwnicy. Miał na sobie koszulkę z napisem „Nauczam seksu. Pierwsza lekcja gratis”, jeansy i cygaro w ustach. Spytał, czy to tylko zapojka, więc posłusznie przytaknęłam. Pati ze sceny krzyknęła, że jego koszulkę dedykuje mi. Rzuciłam się więc na szyję Loganowi i pocałowałam go, mając nadzieję, że ich wkurzę. Oczywiście musiał poprosić o mikrofon, a kiedy Pati go rzuciła, powiedział, że muszę się jeszcze sporo nauczyć. Spiekłam raka, bo nie wpadłam na żadną ciętą ripostę.

Chłopaki dowiedzieli się, że te dragi to jakiś syntetyk na bazie jakiegoś sprzed roku, tylko tym razem z esencją. Być może stoją za tym ci sami ludzie, wtedy byli to Chińczycy. Logan dodał, że te kamery były wcześniej opatentowane przez inną korporację i możemy im zrobić koło dupy, nagłaśniając to. Ale wtedy w Downtown zaroiłoby się od pismaków, korporacji i gliniarzy, więc mogłoby to nie wyjść nam na zdrowie.

Nicholas dodał, że ci gangerzy od Los Diablos to mogą być ci sami co wcześniej. Logan sprawdził, że wszyscy zostali zwolnieni z więzienia za ogromną kwotę kilka tygodni temu. Według niego na bank pracują dla korporacji.

Podczas imprezy Susan przebrała się w mniej zakrywające ciuchy i najwyraźniej sporo facetów się do niej kleiło. W pewnej chwili wylądowała też na scenie, więc przynajmniej dobrze się bawiła. Kiedy przyjechał Bahal, Pati objechała go bo ponoć coś w dzielnicy gdzie mieszka wybuchło, kazała jakiemuś kolesiowi z gangu odprowadzić Susan a ja obiecałam obedrzeć go ze skóry jeśli coś jej się stanie. Po czym pojechaliśmy sprawdzać te wybuchy.

Reklamy
Komentarze
  1. Qendi pisze:

    Poprawiłem błędną nazwę korporacji – nie Nanotechnika tylko Biotechnika oraz usunąłem fragment o krwi Fae. Postacie nie mają o tym pojęcia a gracze co najwyżej się tego domyślali, ergo – nie ma dowodów że tam byli Odmieńcy 😀

  2. tharanis pisze:

    Hmm, nie do końca tak jak to opisałaś pamiętam odprawianie rytuału wypędzenia ducha, ale niech Ci będzie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s