Dziennik Drużyny cz. 3 by Emily Collins

Posted: 22 stycznia 2013 by Kattea in Archiwum
Tagi:

Sesja 3 – 12.01.2013

W Studz wrzało (jak zwykle zresztą). Nie wiadomo, czy bardziej dlatego, że Bahal był aresztowany i jakoś wyszedł czy z powodu wybuchu na ulicy.

Bahala nie trzeba było nagabywać zbyt długo nim zaczął opowiadać jak to był prowadzony przez kordon policji do ich „karetki”, jak do ślubu.

– Kim była panna młoda nie wiem, ale obrączki dwie miałem – zażartował.- Nagle jak coś nie jebnie, nie wiem czy to bimbrownia komuś wybuchła czy coś innego… Nie wiedziałem, gdzie uciekać, bo z przodu karetka, po bokach gliniarze a z tyłu posterunek. Jednak ten był pusty, więc schowałem się w środku. Wlazłem do pierwszej lepszej szafki, gdzie trzymali kartoteki. Ile ja się dowiedziałem o swojej rodzinie… Hahaha. Po chwili usłyszałem tylko strzały na zewnątrz a po jakimś czasie zbliżające się osoby, w tym chyba Pati.

Nim zdążył dodać coś więcej, tłum dostrzegł Sahida, niegdyś wysoko postawionego członka gangu, który ostatnio gdzieś zniknął, więc stracił zainteresowanie Bahalem i zaczął wypytywać nowo przybyłego co się z nim działo. Pati przeprosiła ich, wykorzystując wyższą pozycję w gangu, żeby porozmawiać z nim jako pierwsza i przyprowadziła go do loży.

Sahida kojarzyłam głównie z warsztatu Kitty. Pojawiał się tam co jakiś czas, a wtedy wiedziałam, że mogę sobie odpuścić pracę bo szefowa będzie cokolwiek zajęta…

W sumie trudno się jej dziwić – był wysoki, co najmniej metr osiemdziesiąt, do tego egzotyczna uroda, odziedziczona po arabskich przodkach, przynajmniej częściowo. Ostre rysy twarzy nadawały mu charakteru i pasowały do niego. Do tego zawsze poruszał się z gracją, jakby znał każdy cal dowolnego miejsca, w którym się znalazł i czuł się tam jak u siebie. Nadal ubierał się w spodnie z taką ilością kieszeni, że część musiała być chyba naszyta na innych kieszeniach, za to narzucony na bluzę czarny, nieziemsko postrzępiony prochowiec wyglądał jakby przebył z właścicielem dłuuugą drogę, której trasa nie obejmowała niestety pralni. Kiedy tylko wszedł na balkon, przysiadł się, z rozmachem zarzucając nogi na stół. Zauważyłam jeszcze, że włosy miał teraz trochę dłuższe, ale poza tym się nie zmienił.

Po chwili wyczuliśmy, że był jednym z Uratha. No i się zaczęły podchody, głównie między nim a Pati na temat czy do nas dołączy. Stwierdziliśmy, że nie ma przeciwwskazań, o ile przestanie nazywać nas dziwakami, co padło w jednym z pierwszych wypowiedzianych przez niego zdań.

Nagle jakiś przepity koleś wdrapał się po drabinie i stwierdził, że jacyś kolesie chcą z nami gadać. Były to cztery osoby – trzech mężczyzn i kobieta. Jeden sprawiał wrażenie jakby był gliną, jeden murzyn i biały w skórach. Laska w jeansach i skórzanej kurtce, krótko ścięta. Wszyscy byli Uratha.

Dowodził najwyraźniej policjant, bo to on wyszedł nam naprzeciw i od razu zaczął nas oskarżać, że nie umiemy nawet upilnować swojego terytorium. Ponoć zabił dziś trzy duchy a idąc złapał zapach kilku kolejnych. Stwierdził, że w związku z tym wyzywa nas na pojedynek o ten lokus.

Chciałam wystąpić, ale najwyraźniej tu musiały walczyć alfy, więc Pati z przeciwnikiem ustalili warunki: Urshul, bez darów, bez fetyszy, do obalenia przeciwnika. Chcieliśmy wybrać jakieś bardziej ustronne miejsce ale uzurpator uznał, że będzie walczyć na miejscu. Musieliśmy więc obstawiać teren aby nikt niepowołany nagle się na nich nie natknął.

Walka wyglądała na bardzo jednostronną i dość szybko stało się jasne, że Pati przegrywa. Przeciwnik też obrywał, ale były to raczej draśnięcia, które szybko zaleczył. W końcu musiała się poddać, a kiedy zmieniła formę w Hishu, kazała nam zaatakować całą watahą w walce o teren wokół lokusa. Popatrzyliśmy po sobie ale uznaliśmy, że to niehonorowe, bo tamci, choć z przykrością musieliśmy to przyznać, mieli trochę racji. Bahal przeprosił ich za słowa naszej alfy, po czym zabraliśmy ją do parku, aby się zregenerowała. Nie była zadowolona, kiedy się ocknęła i usłyszała, co zrobiliśmy ale o dziwo nawet na nas nie nawrzeszczała. Przypomniałam reszcie, że faktycznie zaniedbaliśmy nasze obowiązki jako Uratha, z braku czasu, ale jednak. Ustaliliśmy, że powinniśmy oznaczyć jakiś teren wokół drugiego lokusa, oczyścić go z duchów i powiększać terytorium w kierunku Studz.

Pomyślałam chwilę i stwierdziłam, że pewnie James umiałby odprawić ten rytuał, ale kiedy spojrzałam na zegarek, uznałam, że nie będę dzwonić w środku nocy i że nie jest to aż tak pilne, żeby nie mogło poczekać do rana. Po czym dołączyłam do chłopaków, którzy gdzieś pobiegli, najwyraźniej biorąc sobie do serca to co powiedziałam o zaniedbaniach i szukając duchów.

Wyczuliśmy trop jakiegoś, ale był dość dziwny – pachniał jakby jakimś instrumentem i seksem. Po opuszczeniu parku wyglądało na to, że duch przyczepił się do grupki ludzi, która najwyraźniej zmierzała w kierunku Studz. Było to jakieś dwanaście godzin temu i w pewnej chwili trop się urwał, kiedy ci ludzie weszli do samochodu. Dalsze tropienie nie miało sensu. Dlatego też rzuciłam pomysł, aby przestać ganiać za duchami, które wyszły poza nasz teren i zaproponowałam, żeby może się wreszcie wyspać.

Niestety tu zadzwonił Logan, który poszedł na spotkanie ze swoi mentorem i stwierdził, że wie, jak odprawić rytuał, ale potrzebna jest cała wataha. No i teraz, po burzliwej dyskusji nad wyborem totemu, nastąpiła kolejna nad wyborem nazwy watahy. Nie wiem, czemu nie zgodzili się na Grom, tylko uparli na jakieś głupie Dzieci Burzy. I że niby jak dorosnę, przestanie mi ta nazwa przeszkadzać. Nie wiem, czemu to miałoby mieć cokolwiek z tym wspólnego.

Anyway, Logan kazał nam rozmieścić glify na terenie naszego terytorium. Ominęliśmy tą część, którą inna wataha nam zabrała, zresztą mogli to nawet być ci, którzy zabrali nam Studz. Najwyraźniej wczoraj ogłosili to terytorium, ale kiedy wyszliśmy, usłyszeliśmy tylko potwierdzenie. Shit! Sam rytuał polegał z grubsza na wyciu i opisaniu granic terytorium oraz wymienieniu każdego z członków watahy.

Szczęście w nieszczęściu, zajęliśmy większość terytorium Wilków, a inne watahy odwyły potwierdzenie przyjęcia naszego komunikatu. W końcu mogliśmy pójść spać. To znaczy po tym jak wycyganiłam od Logana zrobienie projektu strony internetowej, którego potrzebuję na informatykę. Zrobił ją, tylko padalec dodał zdjęcie jak goły Bahal niesie mnie pod pachą. I jak ja mam je usunąć?

O pierwszej po południu spotkaliśmy się w parku przy lokusie. Pati była wkurwiona, jakby coś się stało w międzyczasie. Stwierdziła, że Bahal nabroił i że będzie musiał spać z kimś z watahy. Najwyraźniej oczekiwała, że damy radę na przemian go nocować. Nikt nie wyglądał na specjalnie z tego zadowolonego. I kiedy czekaliśmy na spóźniającego się Bahala, opowiedziała nam że miewa prorocze sny i dlatego mamy jej nie budzić. Najwyraźniej przyśniła jej się armia cyborgów i zombie kierowanych przez jakąś przerażającą kobietę w bieli, z którymi usiłowały walczyć wilkołaki ale tylko się od nich odbijały. Ona była Idigamem – czyli potężnym duchem, który powstał jeszcze przed uformowaniem się Pangei.

Bahal przybiegł spóźniony i do tego goły. Najwyraźniej wbiegł z domu w formie wilka, aby zdążyć, a przypisane ubrania zostały na komisariacie. Byłoby to zabawne gdyby nie to, że nastrój alfy nam się udzielił i nie było nam do śmiechu. Pati kazała nam siedzieć, kiedy pojechała do jego domu i przywiozła ciuchy. Czekając siedział w wilku i jemu też nie spodobał się ten pomysł z nocowaniem. Po przypisaniu ciuchów przez Logana (zaczął być całkiem użyteczny) mogliśmy przejść do rzeczy.

Bahal poinformował nas, że dostał informację, że gang nie może wywiązać się z jednego zlecenia, tak jakby nigdzie w pobliżu nie było samochodów terenowych i jakby ktoś usiłował ich wrobić w niemożliwe do wykonania zadanie. A Pati koniecznie chciała odbić Studz. I najlepiej od razu. Wytłumaczenie jej, co ustaliliśmy wczoraj, że najpierw rozprawimy się z duchami a potem zbierzemy informacje i przygotujemy się do walki z tamtą watahą było ciężkie. Naprawdę ciężkie…

Bahal i Sahid zgodzili się, że powinniśmy zapolować na duchy i wprawić się w walce z nimi, tym bardziej, że ja i Nicholas musieliśmy jeszcze nabrać doświadczenia.

W międzyczasie Logan odszedł na bok rozmawiając przez telefon, a kiedy wrócił, minę miał dość niewyraźną. Stwierdził, że w tamtej watasze jest dwóch Rahu, Irraka i Itheur. I że mają powiązania z wojskiem. Niedobrze. Ale przynajmniej dwie najważniejsze watahy w okolicy – Dzieci Góry i Srebrny Syndykat – nie pochwalają ich przejęcia.

W tej właśnie chwili zadzwonił barman ze Studz do Pati z informacją, że do klubu przyszła nasza znajoma czwórka, dali w zęby Mike’owi, pokręcili się koło sceny i poszli. Pojawił się więc problem, co zrobić z klubem, czy go zamknąć i zabrać ludzi, żeby ich nie narażać. Jako pretekst mógłby być jakiś remont. Przyszło mi jednak do głowy, że lokus powstał z emocji ludzi, więc zamknięcie klubu sprawi, że nie będzie miał się czym karmić.

Z kolei Logan stwierdził, że powinniśmy zadbać o park i tutejszy lokus i na przykład zwołać gang i zorganizować akcję sprzątania, postawić ławki itd., aby wzmocnić jego rezonans: naturę, spokój, relaksację. Tylko stwierdził, że musi nadzorować, co ma gdzie stanąć, żeby miało to ręce i nogi.

Ustaliliśmy, że Pati i Bahal pójdą zamknąć klub a ja, Nicholas i Sahid mieliśmy zwołać członków gangu na dwudziestą. Zanim rozeszliśmy się, przeszliśmy przedstawić Sahida totemowi. Od razu po przejściu Pati wydala rozkaz alfy Nicholasowi zabraniając mu się odzywać. W formach Urshul staliśmy niczym gwardia honorowa, kiedy Pati wyła witając ducha, a potem przedstawiając nowego członka watahy.

Następnie Bahal i Pati udali się do Studz. Wyczuli, że coś jest nie tak z lokusem i wezwali Logana, który obchodził park. Okazało się, że lokus jest bardzo słaby, jakby ktoś wyssał z niego całą esencję lub drastycznie zmienił jego rezonans. Najwyraźniej uzurpatorzy nie oznaczyli terytorium i wcale nie chcieli go przejmować, chodziło im tylko o esencję.

Sahid dał mi i Nicholasowi listę telefonów, ale zanim zdążyliśmy obdzwonić wszystkich, zadzwoniła Pati i wezwała nas do klubu. Logan stwierdził, że trzeba zorganizować zajebisty koncert, jeśli chcemy uratować lokus. Pati i Sahid zaproponowali, że mogą nawet dziś wieczorem. Zaczęliśmy od oznaczenia terytorium, czyli rozmieszczenia glifów wokół Studz – Sahid z Bahalem nawet się przy tym ścigali. Jak tylko wrócili, odprawiliśmy rytuał. W międzyczasie Nicholas wyczuł coś złego w pobliżu, więc ja, Bahal i Nicholas poszliśmy to sprawdzić. Logan wrócił do parku, a Sahid i Pati pojechali poinformować co ważniejszych członków gangu. W międzyczasie stwierdzili, że zorganizują koncert dziś i jutro a spotkanie zrobią w Studz zamiast w parku, aby załatwić za jednym zamachem obydwie sprawy.

My zaś poszliśmy sprawdzić przeczucia Nicholasa. Znaleźliśmy jakby esencję w powietrzu, a po szybkim telefonie do Logana ustaliliśmy, że było tu coś krwawiącego esencją. Logan stwierdził, że to wilkołak lub Plastik. Nawet wyczułam Plastika, a kiedy poszliśmy jego tropem do pustego budynku, był tam ten charakterystyczny dla niego zapach ropy, ale i krew około piętnastoletniego białego chłopaka, z lekką nadwagą. Ślad urywał się w dziurze w ścianie, z której jakby Plastik wraz z nim wystrzelił w powietrze. Nie przeskoczył na następny budynek, ale po prostu się ulotnił. Bahal stwierdził, że mógł wchłonąć tego chłopaka i że to już się zdarzało. Uch!

Kiedy wróciliśmy do Studz, przyjechało żarcie na wynos. Logan akurat pokazywał Pati swoje notatki w kwestii parku. Kiedy skończyłam pierwsze danie, dostałam SMSa od siostry z pytaniem, czy ojciec gdzieś wyjechał. Ponoć od trzech dni go nie było. Odpisałam, że nie mam pojęcia, ale żeby się nie martwiła i żeby zamówiły sobie żarcie na wynos.

Logan wyczytał w Intenecie, że jutro będą montować TE kamery wokół Studz.

Bahal natomiast dostał informację o samochodach, które nam ukradli, że stoją w magazynie i się palą. Złapałam więc jedno burito z przywiezionej góry żarcia i pojechaliśmy to sprawdzić. Po przemianie w wilki natychmiast ogłuszył nas zapach płonącej benzyny, ognia, ludzi, ale kiedy próbowałam wyczuć coś więcej, wciągnęłam do nosa jakąś płonącą drzazgę i tyle było mojego tropienia. Do tej pory mam bliznę. Bahal wyczuł jeszcze chrom i metal oraz motocykle. Około ośmiu, dziewięciu osób. Pobiegliśmy ich śladem. Wydawało się to beznadziejną sprawą ale Bahal najwyraźniej się na nich zawziął. Niebawem się rozdzielili, a niedługo pierwsza grupa dotarła do drogi ekspresowej więc musieliśmy zawrócić i spróbować wytropić kolejną. Jak było do przewidzenia, skończyło się podobnie. Musieliśmy więc wrócić z niczym.

Tymczasem rozpoczęło się zebranie. Pati ogłosiła, że odbędzie się koncert, że zagra Sahid i Frankie, czyli kapela w pełnym składzie. Kiedy ucichł aplauz, przeszła do potwierdzenia oficjalnie członkostwa Sahida w radzie gangu. Następnie ogłosiła, że jednak Studz nie zostanie zamknięte, czemu towarzyszyło gremialne westchnienie ulgi. W kwestii parku już nie było tak różowo, bo większość chciałaby raczej zrównać go z ziemią niż remontować. Pati podeszła tłum mówiąc o dzieciach i dziadkach, i że potrzebne jest miejsce, gdzie można odpocząć. Przypomniała jedną z piosenek zespołu z czasów zanim Sahid odszedł, o tym jak gang dba o swój teren. Po czym Logan opowiedział o projekcie. Kiedy zapędził się opowiadając o klimacie japońskiego ogrodu, Pati zabrała mu mikrofon stwierdzając, że to przenośnia. Po kilku argumentach typu: koncerty na wolnym powietrzu, więcej odwiedzających frajerów, którym można zarąbać samochody, handel obnośny, czy w końcu seks na ławce, zaskoczyło i tłum przekonał się do pomysłu.

W czasie koncertu Logan wyciągnął skądś projektor i puścił trochę zdjęć i informacji o historii punka. Tłum wyraźnie dobrze się bawił i nawet niewiele osób zwróciło uwagę na Bahala, który wdrapał się do samochodu w ścianie i zasnął. Nie wiem jak to zrobił w tym hałasie. Nad ranem, kiedy koncert się skończył, na zewnątrz już była ekipa z kamerami. Kiedy dobudziliśmy Bahala, barman postawił przed nami dzbanek kawy, po czym wytoczył się na zaplecze i po chwili usłyszeliśmy chrapanie.

Logan podsunął Pati pomysł, aby zrobić koncert i podburzyć tłum aby wyszedł na ulice i zniszczył kamery. Pomysł się spodobał i miał być wprowadzony w życie wieczorem.

Dostaliśmy trzy(!) godziny snu a ponieważ była już szósta rano, poszłam do domu sprawdzić, czy wszystko w porządku i wyszykować siostry do szkoły. Kiedy wychodziłyśmy, zobaczyłam na wgniecionych drzwiach do klatki glif. Zrobiłam zdjęcie i wysłałam Loganowi z pytaniem: WTF? Odesłałam siostry same, po czym zmieniłam się w wilka, żeby trochę powęszyć. Wywąchałam tylko tyle, że zrobił to ktoś wilczej krwi. Ponieważ Logan nie odpowiadał, umyłam się, przebrałam w świeże ciuchy i wróciłam do Studz, żeby poczekać na resztę.

Bahal wybrał się natomiast na patrol po okolicy. Natknął się na ducha, który wyglądał jak nuta z irokezem i mnóstwem kolczyków w śmiejącej się japie. Stwierdził, że to mógł być jeden z duchów, które wylazły z lokusa w Studz. Następnie przytaszczył do Studz stos książek okultystycznych, najwyraźniej z zamiarem ich studiowania.

Nicholas w tym czasie szukał policyjnego skanera aby podsłuchać rozmowy policjantów. Niestety przyniósł zamiast niego tranzystor radiowy. Albo coś w tym stylu, nie znam się.

Po przyjściu Pati zapytała, czy coś dziwnego się działo w międzyczasie, więc pokazałam wszystkim zdjęcie. Ponoć znaczy to „trzoda rozpłodowa”. Faceci mieli wyraźnie ubawione miny zanim mi to powiedzieli, a Logan spytał, czy wysłałam mu zaproszenie i był bardzo zainteresowany wiekiem moich sióstr. Moje mordercze spojrzenie nie zrobiło na nim niestety wrażenia. Pati tylko zapytała, czy zostałam uświadomiona w kwestiach związków między Uratha i o ludziach wilczej krwi, a kiedy potwierdziłam, uznała, że w takim razie to mój problem i sama się nim zajmę. Sama nie wiem, które podejście wolę. Niestety Logan tak się zajął żartami, że nie dał Pati nic powiedzieć i skończyło się na oblaniu go kawą i rozbiciu mu dzbanka na głowie. Myślałam, że się wścieknie ale tylko chciał olać dzisiejsze polowanie, dopóki ostrym głosem nie doprowadziła go do pionu, przypominając o zobowiązaniach wobec watahy.

Nie miałam jednak czasu dłużej nad tym myśleć bo wybraliśmy się tropić ducha, którego znalazł Bahal. Polazł do sklepu muzycznego Frankiego. Loganowi udało się jakoś zhackować elektroniczny zamek, a Pati zadzwoniła do właściciela pod pretekstem pożyczenia strun, aby nie zdziwiło go, że ktoś tam był. Byliśmy pewni, że duch był w środku, przy cennej perkusji, więc pozostał problem, jak sprawić, żeby się zmaterializował. Zniszczenie instrumentu nie wchodziło w grę. Pati zmieniła się w Urshula i zaczęła warczeć na ducha, ale zamiast go wykurzyć, tylko sprawiła, że schronił się w centrum instrumentu. Sahid powiedział natomiast, że może nie wystarczy mu sama perkusja i że mógłby przenieść się do klubu, gdzie dostanie jedną dziesiątą wygenerowanej esencji. O ile pozostanie po drugiej stronie rękawicy oczywiście. To podziałało, ale Sahid musiał dać mu słowo honoru, że dotrzyma słowa.

Kolejnym problemem było zamknięcie za sobą drzwi, bo się zacięły. Pati musiała znów zadzwonić do Frankiego i przeprosić za ich rozwalenie. Przywlekł się zaspany, ale na szczęście stwierdził, że jakoś to załatwi.

Po załatwieniu tej sprawy wataha wróciła do kwestii glifu na naszych drzwiach. Tym razem potraktowali sprawę poważnie i wychodzi na to, że dłużej nie da się trzymać istnienia dziewczyn w tajemnicy przed watahą. I co gorsza, Uratha spoza watahy tym bardziej. Dodatkowo uświadomili mi, że Susan należałoby stale pilnować, żeby ktoś się do niej nie dobrał. Niestety, mimo, że dla mnie jest małą siostrzyczką, zaczyna już dorastać. Rozwiązania były więc trzy: albo ktoś z watahy pilnuje jej całą dobę, co jest niewykonalne, a poza tym wcale nie jestem pewna, czy chciałabym aby moi towarzysze byli tak blisko niej. Pozostaje powiększenie terytorium lub przeprowadzka na terytorium Wilków, a na powiększenie terytorium nie wyrazi zgody alfa, bo zrobiłoby się już za duże. Pati stwierdziła, że znajdzie jakiś lokal, pytanie tylko jak zareaguje ojciec. Na koniec wręczyła mi koszulkę z napisem „Wataha broni, wataha radzi, wataha nigdy cię nie zdradzi”. Chyba muszę sobie wziąć do serca te słowa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s